Konkurs trwał, kiedy zobaczyliśmy, co stało się przed kabiną kontrolera FIS
Wyrzucona za drzwi torba ze sprzętem i wściekłość jednego ze skoczków. Ewidentne manipulacje ułożeniem materiału kombinezonu dwóch zawodników. Kontrola elementu sprzętu, o którym mówiło się, że nigdy się go nie sprawdza. Spędziłem większość konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku pod kabiną kontrolera sprzętu i się nie zawiodłem. Nie zabrakło ciekawych scen. Jednak najważniejszy wniosek z tych obserwacji jest jednak zupełnie inny i niespodziewany.