Tragedia na Majorce. Polak nie żyje, dzieci słyszały interwencję
W Palmie na Majorce zmarł 47-letni Polak. Do tragedii doszło nad ranem 19 lutego. W mieszkaniu przebywało jego troje małoletnich dzieci. Gdy mężczyzna zaczął demolować wnętrze i zachowywać się agresywnie, na miejsce wezwano hiszpańską policję. Podczas interwencji funkcjonariusze użyli paralizatora. Chwilę później 47-latek stracił przytomność i doszło do zatrzymania krążenia. Mimo reanimacji nie udało się go uratować. Sprawę bada wydział zabójstw.