Popłynąłem promem "Jantar Unity" do Szwecji. Nie byłem przygotowany na to, co zastałem na pokładzie
Nowoczesny, pachnący nowością, zbudowany w polskiej stoczni i zapowiadany jako symbol odrodzenia krajowej żeglugi. "Jantar Unity" miał być hitem na Bałtyku. Postanowiłem sprawdzić, jak wygląda rejs nowym promem ze Świnoujścia do Trelleborga. Od razu uderzyły mnie pustki na pokładzie. Spodziewałem się gwaru turystów i walki o miejsca przy oknie. Zastałem coś zupełnie innego.