Świątek przegrywała 1:4, gdy nagle ruszyła na Gauff. A potem dramat
Trener Wim Fissette wstał i klaskał. To samo robiła chyba cała publiczność w Sydney. Iga Świątek w genialnym stylu wyszła ze stanu 1:4 na 4:4 w meczu z Coco Gauff w półfinale United Cup, czyli w nieoficjalnych drużynowych mistrzostwach świata. Ale na koniec cieszyła się Amerykanka. Wygrała zasłużenie 6:4, 6:2. Świątek przegrała z nią wszystkie cztery mecze, odkąd za trenera ma Fissette'a. To problem. Widoczny gołym okiem.